Cześć :)
Mam dla Was dzisiaj notkę o tym, jak jest w mojej nowej szkole, do której chodzę o 15 września.
No więc mamy w szkole mundurki (jak niektórzy z was już zdążyli zauważyć) biała, najzwyklejsza koszula, krawat, sweter, marynarka, spódniczka i do tego czarne buty. Każdy wygląda tak samo i to chyba dobrze, nie widać tych różnic materialnych, na której niestety większość z nas zwraca uwagę nie dostrzegając piękna drugiej osoby.
Każdego dnia jest 5 lekcji, każda trwa po godzinę. Są 2 przerwy. Pierwsza piętnaście minut, a druga godzinę. Nie narzekam na to w sumie, czas jakoś wyjątkowo szybko leci. Ale bardzo ciężko uczy się wszystkiego w innym języku (ucząc się jak ja najpierw po polsku, potem po angielsku), ale cóż. Według mnie to nauczyciel ma tutaj zupełnie inne podejście do ucznia niż w Polsce, ale to tylko moje zdanie. Szkoła jest bardzo dużym budynkiem, do dzisiaj bardzo trudno mi jest się tam połapać, ale jakoś daje rade. Ledwo rozpoczął się ten rok, a ja nas naciskają do wyboru collegu
Papiery trzeba złożyć juz do końca listopada, a ja kompletnie nie wiem gdzie chce iść dalej, jakie przedmioty wybrać i co robić w przyszłości. Jeżeli potrafi ktoś jak pomóc to niech się odezwie hsha
na zdjęciach nie widać, ale uniform jest koloru ciemno zielonego, a po prawej stronie swetra jak i marynarki znajduje się logo szkoły.





